Ukraińska polityka historyczna – polityka kształtowania świadomości historycznej Ukraińców prowadzona przez władze niepodległej Ukrainy od 1991 roku. Od jej najważniejszych składników zwana przez niektórych badaczy polityką "OUN-UPA-Hołodomor"[1]. Opisywana polityka historyczna ze szczególną aktywnością była prowadzona w czasie kadencji prezydenta Wiktora Juszczenki.
Spis treści |
Jej podstawowym zadaniem jest skupienie zbiorowej pamięci Ukraińców na tragicznych wydarzeniach w historii Ukrainy w XX wieku: walce OUN-UPA, sowietyzacji, katastrofie w Czernobylu oraz Wielkim Głodzie, któremu wyznaczono centralną rolę wśród tych wydarzeń. Niekiedy pojawiają się także odniesienia do wydarzeń wcześniejszych, takich jak Kozaczyzna[2]. W swoich zamierzeniach polityka ta ma oderwać Ukraińców od sowieckiej spuścizny i rosyjskich wpływów, podnieść ich świadomość narodową, co ma w konsekwencji wzmocnić niepodległość Ukrainy i zwrócić ją ku Zachodowi[3]. Badacze tego zagadnienia wskazują na dominującą rolę wiktymizacji i gloryfikacji wśród narzędzi tej polityki. Narzędzia te wzajemnie się przenikają i uzupełniają[4][5].
Wzorców dla polityki historycznej Ukrainy po 1991 roku dostarczyły publikacje ukraińskich autorów emigracyjnych[6]. Wraz z zakończeniem II wojny światowej w krajach zachodnich (głównie w Kanadzie, USA, Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii) osiedliło się ponad 100 tysięcy Ukraińców, których większość stanowili emigranci z Galicji[a]. Powojenni emigranci, wśród których było wielu nacjonalistów ukraińskich, zdominowali życie ukraińskiej diaspory[7] zakładając własne instytuty naukowe, szkoły, muzea, wydawnictwa i stowarzyszenia. Emigracyjni naukowcy i publicyści opracowali i spopularyzowali własne interpretacje historii – gloryfikację OUN i UPA oraz ukraińską martyrologię (Hołodomor, stalinowskie czystki i represje)[b]. Odrzucano przy tym oskarżenia, które naruszały wypracowany przez nich obraz wydarzeń; według Pera A. Rudlinga negacjonizm stał się integralną częścią działalności ukraińskiej emigracji[c]. W momencie uzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku interpretacja historii opracowana przez diasporę była gotowym wzorcem, po który z czasem sięgnęły ukraińskie władze[d].
Początki polityki historycznej na Ukrainie sięgają lat 90. XX wieku. Prezydent Leonid Kuczma usiłował prowadzić politykę eklektyczną łącząc wątki kozackie, sowieckie i nacjonalistyczne, co czyniło ją mało spójną[8]. Zdaniem Davida R. Marplesa rewizja sowieckiej interpretacji przeszłości przez rządy Ukrainy pojawiła się w połowie lat 90. XX wieku, natomiast tworzenie zupełnie nowej polityki pamięci jest widoczne od 2001 roku[9]. Wszyscy badacze są zgodni, że najbardziej dynamicznie i konsekwentnie realizowano tę politykę w latach 2005–2010 za sprawą osobistego zaangażowania Wiktora Juszczenki.
W tym ujęciu historia Ukrainy jest przedstawiana jako pasmo prześladowań ze strony Rosji, ZSRR, a także Polski i Niemiec[4]. Podkreśla się i często wyolbrzymia cierpienia doznawane przez ludność Ukrainy, przy czym dotyczy to tylko etnicznych Ukraińców. Ukraińcy stanowią "naród-ofiarę"; ich cierpienie daje im moralną wyższość nad oprawcami i przez to ma stanowić legitymizację dla niepodległości państwa[10]. Zdaniem W. Juszczenki doświadczenie Hołodomoru "pozwoli sformować nowoczesny naród ukraiński, w podobny sposób, w jaki formowano współczesny naród żydowski, odwołując się do Holocaustu"[11].
Czołowym osiągnięciem polityki historycznej na tym polu było uznanie w 2006 roku przez Radę Najwyższą Ukrainy Wielkiego Głodu za ludobójstwo narodu ukraińskiego[12] oraz uznanie 13 stycznia 2010 przez kijowski Apelacyjny Sąd Administracyjny Józefa Stalina, Wiaczesława Mołotowa, Łazara Kaganowicza, Pawła Postyszewa, Stanisława Kosiora, Własa Czubara i Mendla Chatajewicza za winnych zbrodni ludobójstwa określonych w art. 442 #.1 kodeksu karnego Ukrainy[13][14]. Drogą dyplomatyczną uzyskano podjęcie podobnych rezolucji przez parlamenty Polski, Estonii, Gruzji oraz USA[e]. Obecnie (2012) za ludobójstwo uznają Wielki Głód na Ukrainie rządy lub parlamenty 26 państw, oprócz wymienionych także Argentyna, Australia (30 października 2003)[15] Azerbejdżan, Kanada (28 maja 2008)[16] Hiszpania (30 maja 2007), Mołdawia, Belgia, Węgry (24 listopada 2003)[17], Litwa (24 listopada 2005)[18], Meksyk (19 lutego 2008), Paragwaj (25 października 2007), Łotwa (13 marca 2008)[19], Czechy (30 listopada 2007), Kolumbia (21 grudnia 2007)[20], Watykan.
Pod patronatem W. Juszczenki wybudowano w centrum Kijowa Kalinowy Gaj, mający być centralnym miejscem kultywowania pamięci o ukraińskiej martyrologii. W każdym obwodzie założono księgi pamięci ofiar Hołodomoru, w których zbiera się dokumenty, zdjęcia i relacje świadków. Zebrano w nich informacje dotyczące około 1 mln osób[21].
Jako męczenników sprawy narodowej niekiedy przedstawia się także poległych członków nacjonalistycznego podziemia, jednak w przekazie o nich panuje tendencja ku gloryfikacji a nie wiktymizacji[22]. Ruch nacjonalistyczny bywa określany jako niepokonany.
Na pozytywny wzorzec patriotycznych postaw wybrano walkę OUN i UPA na dwa fronty z dwoma największymi totalitarnymi reżimami, czyli z ZSRR i III Rzeszą jednocześnie[23]. Nie zdecydowano się na eksponowanie motywu walki tych organizacji z Polską[24]. OUN i UPA niezgodnie z faktami przedstawiane są jako organizacje demokratyczne, tolerancyjne i przychylne wieloetnicznej Ukrainie[25], które położyły podwaliny obecnej ukraińskiej demokracji[26], sojusznik zachodnich aliantów[27]. Uczestników nacjonalistycznego podziemia przedstawia się jako bohaterów gotowych bezinteresownie oddać życie za niepodległość Ukrainy, walczących jakoby na terenie całego kraju w jego współczesnych granicach[28]. W opowieściach o nich rzeczywistość miesza się z mitami i legendami. David R. Marples wymienia następujące składniki mitu o wojowniku UPA: idealizm, samopoświęcenie, odwaga, męstwo, rycerskość oraz nawiązania do Kozaczyzny[29].
Podczas kadencji Wiktora Juszczenki jego administracja dokonała licznych aktów gloryfikacji OUN i UPA oraz ich poszczególnych działaczy: przyznanie tytułów Bohatera Ukrainy Jurijowi Szuchewyczowi (2006), Romanowi Szuchewyczowi (2007) i Stepanowi Banderze (2010), upamiętnienie dekretem prezydenta Jarosława i Sławy Stećków oraz uznanie członków nacjonalistycznych organizacji za uczestników walki narodowowyzwoleńczej.
Do licznych upamiętnień ukraińskich nacjonalistów dochodzi na szczeblu lokalnym. Do 2010 roku na zachodniej Ukrainie dzięki dotacjom samorządów odsłonięto około 1000 pomników i tablic ku czci UPA i SS "Galizien"[30].
W gloryfikacji OUN i UPA biorą udział takie media jak pierwszy kanał TV, 5 Kanał, gazety Deń, Dzerkało Tyżnia, Ukraińska Prawda, Ukraina Mołoda oraz różne media lokalne[31].
W 1993 roku Prezydium Rady Najwyższej Ukrainy wydało rezolucję "W sprawie zbadania działalności OUN-UPA". W oparciu o nią Ministerstwo Sprawiedliwości utworzyło w 1994 roku grupę ekspertów, która jednak nie przystąpiła do pracy z powodu braku funduszy. Ostatecznie Leonid Kuczma w 1997 roku zarządził utworzenie Rządowej Komisji, przy której pracowała grupa robocza kierowana przez Stanisława Kulczyckiego, złożona głównie z historyków Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, a także Narodowego Instytutu Badań Strategicznych, Państwowego Komitetu Archiwów, Narodowego Uniwersytetu im. Szewczenki i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Grupa ta do 2005 roku opublikowała około 30 prac naukowych[32] oraz wydała końcowy "Raport grupy roboczej Rządowej Komisji do zbadania działalności OUN-UPA". Zdaniem Davida R. Marplesa i I. Iljuszyna raport był najbardziej wyczerpującą próbą naświetlenia historii nacjonalistycznego podziemia. Według Marplesa raport nie dał jednoznacznej opinii w sprawie uznania bojowników UPA za weteranów wojennych[33].
Formalne prowadzenie polityki historycznej stało się zadaniem instytutów naukowych, takich jak Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (powołany w 2005) oraz Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego (powołany w 2002), a także Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Archiwa tych instytucji pozostają tylko częściowo otwarte dla historyków[34][22].
Po objęciu prezydentury przez Wiktora Janukowycza doszło do rewizji polityki historycznej promowanej przez jego poprzednika. Przy aprobacie nowej administracji tytuły Bohatera Ukrainy dla S. Bandery i R. Szuchewycza zostały sądownie anulowane[35][36]. Dokonano zmian personalnych w kierownictwie Instytutu Pamięci Narodowej i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy[37].
Pewne elementy dawnej polityki historycznej pozostawiono. Administracja W. Janukowycza zapowiedziała pozostawienie władzom samorządowym autonomii w prowadzeniu własnej polityki pamięci[38], z czego korzystają zachodnie obwody kontynuując gloryfikację OUN i UPA. Uchylanie się od jednoznacznej oceny zbrodni nacjonalistycznych formacji na Polakach, zdaniem Grzegorza Motyki, stanowi nieoficjalny kurs polityki historycznej Ukrainy[39].
Tadeusz A. Olszański uważa, że polityka historyczna W. Juszczenki przyczyniła się do utrwalenia pamięci Ukraińców o Wielkim Głodzie i ożywiła liczne lokalne inicjatywy upamiętniania ofiar tej tragedii. Nie powiodła się natomiast próba upowszechnienia kultu OUN i UPA na całej Ukrainie. Pozostał on fenomenem lokalnym[27].
Zdaniem niektórych badaczy zagadnienia etnocentryzm tej polityki skutkuje wykluczeniem ze zbiorowej pamięci Ukraińców ofiar innych narodowości (np. nieukraińskich ofiar Wielkiego Głodu czy Żydów zamordowanych podczas Holokaustu). Z kolei dokonywana sakralizacja własnych ofiar, w szczególności członków nacjonalistycznego podziemia, wyklucza możliwość podejrzewania ich o jakiekolwiek przestępstwa i powoduje negację dokonywanych przez nich zbrodni[f], bądź wręcz odwrócenie ról – ofiary nacjonalistów przedstawiane są jako winne własnego losu[40].
David R. Marples uważa, że gloryfikacja OUN i UPA stanowi przejaw propagandy i wymienia poważne przeszkody, które utrudniają wykonawcom tej polityki stworzenie przekonującego przekazu: skrajną ideologię OUN (nacjonalizm integralny), kolaborację z III Rzeszą, antysemityzm tego ruchu oraz zwalczanie politycznych rywali z użyciem terroru[g]. W celu dostosowania obrazu OUN-UPA do zachodnich, liberalnych wzorców, dokonuje się zabiegów przemilczania lub negacji tych niewygodnych kwestii oraz wyolbrzymia się znaczenie tych elementów programu i działalności OUN, które pasują do obranej koncepcji[25]. Skutkuje to negacjonizmem na poziomie państwowym. W 2007 Wiktor Juszczenko ogłosił podczas wizyty w Izraelu, że UPA nie była zaangażowana w żadne antyżydowskie akcje. W tym samym roku, powołując się na stanowisko Rządowej Komisji, zaprzeczył oskarżeniom o zbrodnie na Polakach[h]. Instytucjom realizującym politykę pamięci stawia się zarzuty, że publikują one dokumenty selektywnie, wybierając te, które potwierdzają lansowaną przez instytucje interpretację historii[34][22].
Krytycy tej polityki wskazują, że w rzeczywistości nie łączy ona, lecz dzieli, na przykład stawiając ukraińskich weteranów Armii Czerwonej po wrogiej stronie[i] i pogłębiając antagonizm pomiędzy wschodnią a zachodnią Ukrainą. W odpowiedzi na wznoszone pomniki nacjonalistów ukraińskich, samorządy w centralnej i wschodniej Ukrainie fundują pomniki ofiar OUN i UPA (tzw. wojna pomników)[j]. Ponadto gloryfikacja OUN, UPA i ich działaczy wywołuje negatywne reakcje na arenie międzynarodowej – w Izraelu, w Polsce, w Rosji, na Białorusi, a także w Unii Europejskiej[k].
Pojawia się także zarzut, że polityka, w zamierzeniach prozachodnia i prodemokratyczna, jest realizowana według starych sowieckich wzorców, przy pomocy wyspecjalizowanych państwowych instytucji[l], włącznie z Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) – następczynią KGB[m]. Timothy Snyder i Per Anders Rudling uważają, że tytuł Bohatera Ukrainy nadany m.in. Banderze, jest wzorowany na orderze Bohatera Związku Radzieckiego[41][n].
John-Paul Himka podnosi natomiast względem ukraińskiej polityki historycznej zarzuty natury moralnej. Według niego nie można głosić apologii organizacji skrajnych, które popełniały zbrodnie, zaś narodową mitologię należy odrzucić, ponieważ "prawda jest wartością samą w sobie"[42]. Podobne zdanie ma Tarik Cyril Amar[o]. Niektórzy obrońcy ukraińskiej polityki historycznej (Mykoła Riabczuk, Jarosław Hrycak, Roman Serbyn) uważają, że Ukraina jest krajem, który dla skonsolidowania potrzebuje mitów. Ich zdaniem narodowe mity są dopuszczalne, o ile wiążą się z pochwałą pozytywnych wartości, a nie zbrodni[43][44]; mity te powinno oceniać się nie pod względem prawdomówności, lecz użyteczności[45]. John-Paul Himka i Per Anders Rudling uważają takie podejście za relatywistyczne[45][46].