Juliusz Mieroszewski (pseud. J. Calveley, Londyńczyk; ur. 3 lutego 1906 w Krakowie, zm. 21 czerwca 1976 w Londynie) – polski dziennikarz, publicysta, pisarz polityczny.
W latach międzywojennych współredagował w Krakowie "Ilustrowany Kurier Codzienny". Specjalizował się w problematyce polityki niemieckiej.
W czasie II wojny światowej w redakcjach pism Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie : "Ku Wolnej Polsce", "Orzeł Biały", "Parada".
Po wojnie pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii. Był publicystą politycznym "Wiadomości". W latach 1950- 1972 w paryskiej "Kulturze" redagował stałą Kronikę angielską (jako Londyńczyk). Publikował artykuły dotyczące koncepcji współczesnej polityki światowej - zwłaszcza dotyczące walki z ekspansją komunizmu. Rozważał wielokrotnie szanse porozumienia krajów Europy Wschodniej wobec zagrożenia sowieckiego, możliwość ewolucyjnej przemiany ustrojowej w Polsce i odzyskania niepodległości. Był zwolennikiem pojednania i porozumienia Polski z narodami "ULB"[1] ( Ukraina, Litwa, Białoruś) w oparciu o uznanie nieodwracalności zmian terytorialnych , które nastąpiły w wyniku II wojny światowej. Pogodzenie się Polaków z utratą Wilna i Lwowa uważał za fundament pojednania ze wschodnimi sąsiadami Polski i w konsekwencji współpracy dla odzyskania niepodległości przez narody Europy Środkowo-Wschodniej, podporządkowane ZSRR. Było to w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. stanowisko prekursorskie na tle ówczesnej powszechnej opinii środowisk politycznych polskiej emigracji niepodległościowej w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.
W 1974 na łamach "Kultury" sformułował, wraz z Jerzym Giedroyciem, fundamentalną dla polskiej myśli politycznej koncepcję, iż suwerenność Ukrainy, Litwy i Białorusi (ULB) jest czynnikiem sprzyjającym niepodległości Rzeczypospolitej, natomiast zdominowanie tych krajów przez Rosję otwiera drogę do zniewolenia także Polski[2].
Z redaktorem Jerzym Giedroyciem wymienił ponad 3000 listów. Był również tłumaczem języka angielskiego ( tłumaczył m.in. dzieła George'a Orwella (1984), Bertranda Russella i Arnolda Toynbee'go).
| „ |
"Kultura" jako pismo polityczne w dużej mierze istniało dzięki niemu. |
” |
| — Jerzy Giedroyc [3] | ||
| „ |
Polscy politycy nie doceniają słowa jako instrumentu oddziaływania politycznego. Domorośli "realiści" pouczają nas ustawicznie, że w polityce liczą się tylko fakty. Zapominają natomiast, że w polityce początkiem z którego kiełkuje i wyrasta fakt, jest zawsze słowo. |
” |
| — Juliusz Mieroszewski, "Kultura" 1968[4] | ||