Armia "Prusy" – związek operacyjny Wojska Polskiego podczas wojny obronnej 1939.
Spis treści |
Utworzona w czerwcu 1939 roku jako odwód Naczelnego Wodza. Miała być formowana stopniowo z jednostek mobilizowanych dopiero w wypadku bezpośredniego zagrożenia wojennego, przez co do chwili rozpoczęcia działań wojennych nie osiągnęła pełnych stanów osobowych.
Według pierwotnych planów miała być największą armią polską, stanowiącą odwód, który miał znajdować się na tyłach Armii Kraków i Armii Łódź. W lukę pozostawioną między tymi armiami, jak przewidywało dowództwo polskie, miały uderzyć główne siły niemieckie, które miała zniszczyć Odwodowa Armia Prusy. Na skutek szybkich postępów wojsk Wehrmachtu plan ten nie powiódł się. Zakończenie mobilizacji jednostek polskich, w tym Armii Prusy, zaplanowane było na czternasty dzień od wybuchu wojny. Armia Prusy miała składać się z 3, 12, 13, 19, 29, 36 (rez.), 39 (rez.) i 44 (rez.) Dywizji Piechoty, Wileńskiej Brygady Kawalerii oraz z 1 i 2 batalionu czołgów lekkich.
Na przełomie lipca i sierpnia 1939 roku marszałek Edward Śmigły-Rydz zadecydował, że oddziały Armii Prusy mają być skoncentrowane w rejonie Tomaszów Mazowiecki-Radom-Kielce. Ostatecznie jednak na skutek trudności wynikających z układu sieci kolejowej wojska te miały wyładować się w dwóch odrębnych rejonach.
Po przeprowadzeniu wyładunku w wyznaczonych strefach miały ześrodkować się w następujący sposób:
W dniu wybuchu wojny żadna jednostka armii nie znajdowała się w miejscu zaplanowanej koncentracji. 19 DP wyładowywała się w rejonie Łowicza, skąd marszem miała przejść w rejon Piotrkowa. 29 DP była w trakcie wyładowywania się w rejonie Skierniewic, bez 41 pp i przydzielonego dywizjonu 29 pal, które pozostały jeszcze na Suwalszczyźnie. Wileńska BK też była w trakcie rozładunku koło Koluszek, skąd miała przejść na południowy wschód od Piotrkowa w rejon lasu Lubień. 13 DP, która została wycofana z Korpusu Interwencyjnego na Pomorzu, była dopiero w okolicach Bydgoszczy w trakcie załadunku do transportów kolejowych. Na skutek szybkich działań Wehrmachtu obie grupy nie zdołały ukończyć pełnej mobilizacji i działały praktycznie oddzielnie. W pierwszych dniach września sytuacja na froncie była już na tyle poważna, że postanowiono rzucić do walki oddziały niekompletne pod względem sprzętu i ludzi. 4 września około 7:30 gen. Stefan Dąb-Biernacki, dysponując już całą grupą północną, wystąpił do Naczelnego Dowództwa z propozycją uderzenia jednostkami zgrupowanymi koło Piotrkowa. Około 9:00 nadeszła odpowiedź od szefa sztabu Naczelnego Wodza: "kierunek tego uderzenia koliduje z projektowanym użyciem zgrupowania"[1]. W rezultacie tej decyzji wojsko uformowane w łuk o 200 km długości stało bezczynnie koło Piotrkowa i było tylko obserwatorem nierównej walki pod Borową Górą.
44 Dywizja Piechoty nie została w pełni zmobilizowana, tylko jej 146 Pułk Piechoty walczył na przedpolach Piotrkowa, natomiast 39 Dywizja Piechoty zakończyła mobilizację po 6 września i wzięła udział w walkach w ramach Armii Lublin. W obliczu wielkiego zagrożenia podzielono w pośpiechu Armię Prusy na dwa zgrupowania, przydzielając jej następujące zadania:
Grupa północna (13,19,29 DP, Wileńska BK, 1,2 bcl) miała wspierać Armię Łódź na głównym kierunku obronnym w rejonie Łodzi i Sieradza. Grupa ta po bitwach pod Piotrkowem i Tomaszowem Mazowieckim (4–6 września) wycofała się na prawy brzeg Wisły.
Grupa południowa (3,12,36 DP) miała stanowić rezerwę Armii Kraków i przygotowywać obronę linii środkowej Wisły. Została ona po Bitwie pod Iłżą (8-9 września) okrążona i odcięta od reszty polskich wojsk, a następnie uległa zniszczeniu.
|
|||||||